MISYJNE APOSTOLSTWO CHORYCH

wrzesień-październik 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Misja pojednania

Ludzie i ściany Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, jedynego na Litwie, to nieustanni świadkowie spotkań, przeżyć, dialogu, świadectwa miłości, tworzenia mostów, pojednania, szukania wspólnej drogi, wzajemnego obdarowywania.

NIECH NAD TWOIM GNIEWEM NIE ZACHODZI SŁOŃCE

Leżeli w dwuosobowej sali naszego hospicjum – Polak i Litwin, łączyła ich ta sama diagnoza – rak. Ci dwaj świadkowie misji pojednania pewnego wieczoru oglądali w swoim pokoju hospicyjnym program publicystyczny. Różnili się opiniami po jego obejrzeniu. Polityczna rozbieżność i narodowościowa inność. Mocne, męskie emocje w słownej potyczce, po czyjej stronie jest racja. Silna kłótnia dwóch słabych i wyczerpanych chorobą pacjentów hospicjum. Jeden z nich rzucił „Już późno – noc, kończmy rozmowę, wyłączamy telewizor, jutro dokończymy”. Drugi mu odpowiedział: „Nie – dokończmy teraz, bo jutro jednego z nas może tu na ziemi już nie być”. Dokończyli rozmowę, znaleźli przestrzeń zrozumienia, pojednania i zgody. Powiedzieli sobie „Cześć – do jutra – dobranoc” i zasnęli. Jeden z nich nad ranem odszedł w przestrzeń wieczności, w objęcia Miłosiernego Boga.

TA CHWILA SIĘ NIE POWTÓRZY

Każda chwila, każde spotkanie, każda rozmowa – ta właśnie tu i teraz jest jedyną, niepowtarzalną, najważniejszą. Jest nie do powtórzenia, nie do cofnięcia.

Często nasze codzienne życie, to życie na maksa – w pośpiechu, ciągłym wyprzedzaniu, zdobywaniu, osiąganiu, realizowaniu, rywalizowaniu z innymi. Tak naprawdę takie życie nie jest życiem. Ciąg dalszy w nr. 5 „Misji Dzisiaj” 2017, s. 26.

   

lipiec-sierpień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Idź i ty!

Stowarzyszenie Chrześcijańska Misja Szpitalna powstało w marcu 2015 r. w Oleśnicy. Naszym charyzmatem jest służba modlitewna w intencjach osób chorych i personelu medycznego. Kierujemy się słowami Ewangelii o miłosiernym Samarytaninie „Idź i ty czyń podobnie”.

PRZYJDZIE KTOŚ?

Ileż to osób chorych mamy wokół siebie... W rodzinach, wśród sąsiadów, znajomych bliższych i dalszych. Jak wiele samotności i cierpienia rodzi się na skutek choroby i bezsilności. Jesteśmy niekiedy wobec tych trudnych sytuacji bezradni.

Tak wiele razy spotykałem osoby, którzy miały swoich najbliższych w szpitalach lub domach opieki społecznej, a chorzy i starsi z czasem zostawali „zapomniani”. W ich oczach widać było czarną rozpacz i brak nadziei. Spoglądali w okno i wyczekiwali, że może tym razem ktoś jednak przyjdzie...

A tak niewiele potrzeba. Wystarczy usiąść blisko, poświęcić chwilę uwagi.

Z TROSKĄ I UPRZEJMOŚCIĄ

W ramach naszego stowarzyszenia, poza służbą modlitewną, istnieje od początku apostolat szpitalny, który posługuje na oddziałach szpitalnych poprzez pochylenie się nad tymi, którzy źle się mają. Służymy dobrym słowem, zwykłą rozmową, po prostu swoją obecnością, czy też wspólną modlitwą. Nie wchodzimy w rolę lekarza, pielęgniarki, opiekuna medycznego czy kapelana szpitalnego, a uczymy się tego, aby być Bożymi „specjalistami” w dziedzinie „leczenia” duszy. Ciąg dalszy w nr. 4 Misji Dzisiaj 2017 r., s. 26.

 

   

maj-czerwiec 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Chory to ktoś więcej…

Marlena od 10 lat przywraca zdrowie i nadzieję najmłodszym pacjentom szpitali.

TEKST: MARLENA BŁAZIK, PEDIATRA

DLACZEGO TEN ZAWÓD?

Będąc 17-letnią dziewczyną, spędziłam prawie dwa miesiące jako pacjent w szpitalu. Patrząc wówczas w oczy małych dzieci, często pełne łez i bólu nie tylko tego fizycznego, ale i psychicznego, bo nie zawsze rodzic mógł trwać przy dziecku przez cały dzień, postanowiłam, że chcę pomagać takim małym bezbronnym osobom. To pragnienie udało się urzeczywistnić. Początkowo pracowałam w szpitalu klinicznym i nieraz swoimi decyzjami balansowałam na granicy życia i śmierci drugiego człowieka.

ŻEBY BYĆ LEKARZEM, NAJPIERW TRZEBA BYĆ CZŁOWIEKIEM

Rodziły się pytania, jak wypełniać tę misję… Czy wystarczy tylko prawidłowo i zgodnie ze standardami leczyć? W pracy zawsze przyświeca mi powiedzenie mojej mentorki pani doktor Marii Lipki: „Żeby być lekarzem, najpierw trzeba być człowiekiem”. Człowiekiem, który nie tylko widzi przypadek, ale bliźniego z jego lękiem wobec choroby, jego pełną emocji rodziną. U progu mojej pracy klinicznej zajmowałam się dziećmi z cukrzycą typu 1, przewlekłą chorobą wpływającą na nie same, ale i na całą rodzinę. W pierwszych godzinach i dniach trzeba było nie tylko leczyć dziecko czy przekazywać informacje dotyczące choroby jemu i rodzinie, ale po ludzku współczuć, przytulić zrozpaczoną matkę, pozwolić wylać łzy w rękaw fartucha, przejść z dzieckiem etap buntu przeciwko chorobie.

GDY POZOSTAJE JUŻ TYLKO MODLITWA…

Każdego dnia muszę z miłością stawiać czoła cierpieniu drugiego człowieka. Czasami jest ciężko, bo serce ściska się z żalu. Takim najtrudniejszym emocjonalnie momentem w mojej pracy był staż z onkologii pediatrycznej. Ciąg dalszy w nr. 3 Misji Dzisiaj 2017, s. 26.

 

   

marzec-kwiecień 2017

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Dar ofiarowania cierpienia

Włocławska wspólnota „Bartymeusz” to grupa ludzi niepełnosprawnych, chorych, starszych oraz wolontariuszy. Przyjęła nazwę od imienia niewidomego żebraka spod Jerycha.

FORMACJA

Formacja tej wspólnoty odbywa się podczas licznych spotkań, wspólnych pielgrzymek czy wakacyjnych wczasorekolekcji przeżywanych w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Myślą przewodnią ostatnich wakacyjnych rekolekcji była tajemnica Miłosierdzia Bożego. Prowadzący ks. Dariusz Fabisiak wskazywał, jak należy realizować uczynki miłosierdzia zarówno względem duszy, jak i ciała. Codziennie wspólnota „Bartymeusz” skupiała się na adoracji Najświętszego Sakramentu i ofierze Mszy Świętej. Nie brakowało pogodnych wieczorów, które były czasem relaksu i pogłębiania relacji międzyludzkich.

CIERPIENIE W CODZIENNOŚCI

Podczas minionych wakacji dzięki życzliwości i otwartości ks. Dariusza miałam możliwość spotkania się uczestnikami wczasorekolekcji. W krótkim słowie mogłam powiedzieć ludziom, którzy na co dzień zmagają się z cierpieniem, niepełnosprawnością, samotnością, że ich cierpienie może być cennym darem dla misji i misjonarzy. Ciąg dalszy w nr. 2 „Misji Dzisiaj” 2017, s. 26.

 

   

Page 1 of 7